Wygrana to za mało
Zredagował(a) Michał Sporczyk on 10 kwietnia 2026
Zespół ORLEN Wisły Płock wprawdzie wygrał swoje wczorajsze spotkanie ze Sportingiem Lizbona (28-27). Niestety zwycięstwo nie było na tyle okazałe, aby odrobić czterobramkową stratę jaką podopieczni Xaviego Sabate mieli po meczy rozgrywanym przed tygodniem w Lizbonie.
Już pierwsze minuty wczorajszego spotkania nie napawały optymizmem. Gospodarze nie umieli złapać właściwego rytmu na parkiecie, i już po kilku minutach przegrywali 0:3. Dodatkowym problemem była fatalna skuteczność rzutów karnych w wykonaniu Płocczan. W pierwszej połowie z 7 metra nie udało się pokonać egipskiego bramkarza Sportingu w żadnej z trzech prób. Nafciarze przebudzili się dopiero przy stanie 6:10, wtedy to za sprawą goli Fazekasa, Kosorotova oraz Przemysława Krajewskiego zdołali serią 7 bramek z rzędu doprowadzić spotkanie do stanu 13:10.
Niestety początek drugiej części meczu to ponowny zastój w grze Orlen Wisły. Choć Nafciarze prowadzili już 14:11, Portugalczycy w przeciągu kilku chwil zdołali doprowadzić do remisu po 15. Od tego momentu goście skutecznie pilnowali wyniku i nie pozwolili ani na chwilę uciec zawodnikom Orlen Wisły Płock na więcej niż dwie bramki.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 28:27, jednak w kontekście wyniku z Lizbony 29:33, to zespół z Portugalii w zagra w kolejnej fazie Ligi Mistrzów. Zawodnikom Orlen Wisły Płock pozostała już tylko walka na krajowych parkietach o Puchar i Mistrzostwo Polski!
(FOTO: Orlen Wisła Płock)